Przejdź do treści

Odcinek 21

Odcinek 21 – Jak wykorzystać kreatywne metody do budowania swojego wystąpienia?

2 lipca 2026

Słuchaj tam gdzie lubisz

Transkrypcja

Odcinek 21 – Jak wykorzystać kreatywne metody do budowania swojego wystąpienia?

Dziś temat, myślę, bardzo ważny dla osób, które spędzają mnóstwo czasu zastanawiając się nad tym: „no to co w tej mojej prezentacji pokazać? Co w tym moim wystąpieniu ma być?” Jeśli gdzieś czujesz, że te tematy dotyczą Ciebie i spędzasz zbyt dużo czasu nad zastanawianiem się, co mam umieścić w mojej prezentacji, to ten odcinek jest właśnie dla Ciebie. A co w tym odcinku? W tym odcinku opowiemy o tym, jak wykorzystać różne kreatywne techniki do budowania swojego wystąpienia.

Konkretnie będzie pięć prostych technik, pięć prostych metod, dzięki którym możesz przyspieszyć i urozmaicić swoją prezentację. No to co? Zaczynamy!

Generalnie jest stosunkowo wiele podejść, metod, frameworków, jak budować swoją wypowiedź, jak budować swoje wystąpienie. Jeśli chcesz tak całościowo do tego podejść, to oczywiście polecam również odcinki tego podcastu.

Pierwszy i drugi odcinek traktują właśnie o tym. A dzisiaj zajmiemy się konkretnie tym elementem, który mówi nam o tym, co w mojej prezentacji ma się znaleźć. Czyli konkretnie, co ja włożę do środka, co ja włożę do tego garnka z prezentacją.

I tak jak powiedziałem, pięć konkretnych technik, które ja sprawdzam, testuję, które używam na co dzień i są pomocne w przygotowaniu moich prezentacji.

1.Burza myśli

Technika pierwsza to „burza myśli”. Na pewno znasz takie stwierdzenie jak „burza mózgów”. No i „burza myśli” jest czymś bardzo podobnym, ale generalnie pracujemy indywidualnie, czyli wykonuję moją własną „burzę myśli”. Jak to ćwiczenie przeprowadzić? Bierzesz po prostu pustą kartkę papieru. I polecam Ci, żeby to była kartka papieru, jakiś długopis, ołówek.

Nie rób tego w komputerze, bo jednak technologia zawsze zaburza w pewnym sensie tą naszą kreatywność. Więc weź po prostu czystą kartkę papieru. Na środku tej kartki napisz cel swojej prezentacji, cel swojego wystąpienia albo temat swojego wystąpienia.

Następnie ustaw timer w zegarku czy w telefonie na 20 minut. I teraz przez 20 minut wyrzucaj ze swojej głowy pomysły. I podobnie jak w burzy mózgów, nie oceniaj tych pomysłów. Po prostu wyrzucaj je. Im więcej, tym lepiej. Zapisuj na tej kartce.

Zapisuj to w taki sposób, który nie jest konkretnie uporządkowany. Może to być zrobione bardzo byle jak, w takim sensie, że nie musi być ładnie poukładane. Ważne, żeby tam na tej kartce jak najwięcej tych pomysłów zapisać.

I teraz zobaczcie, co się dzieje. Dlaczego 20 minut? Na początku będzie tych pomysłów całkiem sporo. Później najprawdopodobniej, a przynajmniej tak mówi doświadczenie, gdzieś się zatrzymasz.

Czyli Twój mózg przestanie generować albo ,można powiedzieć, już trochę się wyczerpał z tych pomysłów. Ale bardzo ważne jest, żeby wytrzymać do tej 20 minuty, bo znowu bardzo często tak jest, że już pod koniec tego czasu, 17-18 minuta, przyjdą Ci do głowy jeszcze bardzo dobre pomysły. W związku z tym 20 minut myślę, że jesteś w stanie tyle czasu na to przeznaczyć, aby wygenerować jak najwięcej pomysłów.

I teraz, co należy z tym zrobić po 20 minutach? Najlepiej zostaw to. Czyli nie bierz się od razu za pracę, zostaw to przynajmniej 2-3 godziny, a ja sugeruję, zostaw to do kolejnego dnia. Wróć następnego dnia do tej Twojej listy, czy do tej Twojej kreatywnej kartki i metodą eliminacji wybierz te elementy, które pasują do Twojego celu i tematu, a skreśl te, których generalnie nie chcesz.

Które wczoraj były świetne, wydawały się cudowne, ale dzisiaj już patrząc na to trochę z dystansu, trochę w pewnym sensie na trzeźwo, już nie są takie dobre. I wybierz 3, 5, może 7 tych głównych wątków, które chcesz w swojej prezentacji zastosować. Ta metoda świetnie działa, bardzo mocno uruchamia kreatywność i sprawia, że nasze prezentacje po prostu są ciekawsze, że dajemy tam rzeczy, których byśmy nie wymyślili siedząc przy prezentacji powerpointowej, które po prostu płyną z naszego wnętrza, są ciekawe.

Więc podsumowując, czysta kartka papieru, na środku cel albo temat, 20 minut, wyrzucasz z siebie wszystkie pomysły, później zostawiasz to najlepiej na dzień i wracasz kolejnego dnia i wybierasz to, co dla Ciebie najcenniejsze, co będzie najlepiej wspierało cel albo najbardziej wpisywało się w temat Twojego wystąpienia.

2. Plusy i minusy

Technika numer 2. Nazwijmy ją roboczo plusy i minusy. Struktura i  strategia pracy dość podobna jak w punkcie pierwszym.

Czyli bierzesz pustą kartkę papieru, najlepiej jakąś dużą, może być A4, ale jeśli masz np. kartkę z flipcharta, to jeszcze lepiej. Dzielisz ją na pół, najlepiej w pionie. I po jednej stronie zapisujesz plusy, po drugiej stronę zapisujesz minusy. I teraz oczywiście do tego musisz zapisać Twój cel albo temat tak, jak w poprzedniej technice. I teraz zobacz, jeśli chcesz przeprowadzić prezentację, wystąpienie na dany temat, to po stronie plusów wpisujesz wszystko, co wspiera Twój przekaz, czyli wszystko, co realizuje cel, wszystko, co pokazuje to, co chciałbyś, chciałabyś przekazać, a po stronie minusów wpisujesz wszystkie elementy, które nie wspierają Twojego celu, które podważają np. Twoją tezę, które są niezgodne z tym, co chcesz osiągnąć. Czyli można powiedzieć, wpisujemy wszystkie szpile i haki, które ktoś miałby na Twoją prezentację.

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Przygotowujesz wystąpienie publiczne, którego celem jest przekonanie Twoich słuchaczy do tego, żeby w codziennych dojazdach do pracy wykorzystywali takie środki transportu, jak np. rower, czyli konkretnie, żeby przyjeżdżali do pracy na rowerze najczęściej, jak się da. No i dość łatwo sobie wyobrazić, że po stronie plusów wpisujesz wszystkie, można powiedzieć, zalety, korzyści z tego, że dojeżdżam rowerem do pracy.

No załóżmy, że będzie to oszczędność, bo nie zużywam pieniędzy na paliwo w samochodzie czy na bilety np. komunikacji miejskiej. Może to być też codzienna dawka ruchu. Jest to też korzyść itd. I oczywiście tutaj możesz wpisać konkretne badania na ten temat, swoją osobistą historię, jak Ci kondycja wzrosła, bo np. przez trzy miesiące prawie codziennie jeździłeś i jeździłaś rowerem do pracy. Mnóstwo rzeczy.

Co wpisuję po stronie minusów? Ja mieszkam w Krakowie, więc mógłbym wpisać po stronie minusów, że nie wszędzie da się dojechać świetną ścieżką rowerową. Albo jadąc do biura mam np. spotkanie tego dnia i co, jeśli się spocę? I wypisuję wszystkie, wszystkie minusy. I znowu pracuję przynajmniej 20-30 minut. Niech jak najwięcej tych rzeczy pojawi się na kartce.

No i podobnie jak w poprzedniej metodzie, zostawiam to najlepiej na dzień albo dwa. Wracam do tego już ze spokojną głową i weryfikuję. I zobaczcie, ta technika jest podobna, ale różni się czymś bardzo zasadniczym, bo w związku z tym ja mogę wybrać bardzo dużo korzyści, plusów, które potwierdzają moją tezę czy potwierdzają to, co chcę osiągnąć, czyli przekonać do dojeżdżania na rowerze do pracy.

Ale w związku z tym, że wypisałem też minusy, to mam pewnego rodzaju już przygotowanie do trudnych pytań, do zarzutów, do tego, że ktoś się ze mną nie zgodzi podczas tej prezentacji, bo zobaczcie, ja już doskonale wiem, jeśli ja wiem, jakie ja mam zarzuty wobec tego pomysłu, to najprawdopodobniej inni też będą je mieli, czyli już się mogę do tego przygotować. Świetna metoda, genialnie sprawdza się w korporacjach. Nie chciałbym generalizować, ale zazwyczaj w każdej korporacji jest ktoś, kto jest tak zwaną szpilą, czyli wbija nam szpilę.

Nieważne, o czym byśmy mówili, to zawsze się do czegoś przyczepi, więc pracując z tą metodą macie proste rozwiązanie, bo już wiecie, do czego najprawdopodobniej ta osoba się przyczepi i możecie się przygotować. To jest jeden powód. Drugi powód, dla którego ta metoda jest bardzo dobra, to jest wykorzystanie pewnych mechanizmów perswazyjnych.

Jako ludzie mamy pewnego rodzaju taki filtr, taki radar na osoby, które mówią, że coś jest najlepsze na świecie, że nie ma żadnych minusów, no bo zazwyczaj nie ma takich rzeczy, nie ma takich rozwiązań. A w związku z tym, jeśli mam przygotowane i plusy i minusy danego rozwiązania, to w mojej prezentacji mogę oprzeć się oczywiście na tych plusach, bo chcę przekonać się do tego, żeby jeździć na rowerze, ale mogę też pokazać, że jestem świadomy, że to rozwiązanie też ma minusy. Jednak na końcu moja narracja zmierza do tego, że tych plusów jest zdecydowanie więcej, korzyści jest zdecydowanie więcej.

I teraz, jakie to ma znaczenie w kontekście wywierania wpływu, perswazji? Tak jak powiedziałem, my mamy bardzo duży filtr i niezgodę na to, że coś jest najlepsze na świecie. Więc jeśli ja jako mówca pokażę bardzo dużo superlatyw, ale pokażę też minusy, automatycznie staję się bardziej wiarygodny, no bo moi odbiorcy wiedzą, że to rozwiązanie nie jest takie najcudowniejsze na świecie, ma też swoje minusy, a wiarygodność mówcy ma ogromne znaczenie w kontekście wywierania wpływu. No bo jeśli ludzie mi wierzą, to mam dużo większe prawdopodobieństwo, że ich po prostu przekonam.

Podsumowując, bierzemy kartkę, dzielimy na pół z jednej strony plusy, z drugiej strony minusy, które oczywiście są adekwatne do mojego celu albo tematu. Dzięki temu zyskuję to, że mam już listę minusów, czyli tego, do czego mogą się przyczepić moi słuchacze, ale też mogę zadziałać z poziomu perswazji, czyli pokazać plusy, pokazać trochę minusów i być bardziej wiarygodnym dla moich odbiorców. Polecam ogromnie tę metodę, stosuję na co dzień.

3. Metoda Walta Disneya

I metoda numer trzy. To metoda Walta Disneya. I metodę w zasadzie zaczerpnąłem z takiego kreatywnego myślenia, z kreatywnego rozwiązywania problemów, ale też w mojej pracy nad prezentacjami testowałem różne rzeczy i uważam, że ta metoda również jest bardzo pomocna w tym, żeby z jednej strony moja prezentacja była kreatywna, a z drugiej strony, żeby też krytycznie na nią spojrzeć.

I teraz, na czym polega ta metoda? W bardzo dużym uproszczeniu, bo oczywiście nie mamy tyle przestrzeni, żeby bardzo szczegółowo ją opisywać, w bardzo dużym uproszczeniu ja, jako twórca można powiedzieć, że wchodzę w trzy role. W rolę marzyciela, który nie ma ograniczeń, który wymyśla najbardziej fantazyjne i odjechane pomysły. Następnie wchodzę w rolę realisty, czyli trochę sprowadzam te moje pomysły odjechane bardzo na ziemię, czyli na to, co się da zrobić.

I na końcu wchodzę w rolę krytyka, czyli mówiąc najprościej, szukam dziur w całym. I teraz, dlaczego jest ważne, żeby wejść w te trzy role i w takiej kolejności? Bo zobaczcie, robi nam się pewnego rodzaju taki lejek myślowy. Najpierw wymyślam świetne, cudowne pomysły.

Później patrzę na to, czy to jest w ogóle do zrobienia, patrząc na mój czas, przestrzeń, metodę i to wszystko, jakie mam zasoby. I na końcu szukam jeszcze słabych punktów, żeby widzieć, czy moja prezentacja jest dobra. I zobaczcie, jeśli przejdziecie przez taki proces myślowy, to gwarantuję Wam, że Wasze prezentacje będą dużo lepsze.

I znowu mówię tutaj o tym obszarze, w którym ja wymyślam, co w środku mojej prezentacji powinno być. Czyli zobaczcie, mam cel, mam na przykład tezę. Wróćmy na przykład do tych rowerów, czyli do tego, żeby przekonać innych do jeżdżenia na rowerze. Gdybym podszedł do tego tematu w taki sposób, no to zobaczcie, jak bym mógł to przeprowadzić.

Najpierw zaczynam od marzyciela. No to jestem totalnie nieskrępowany. Pewno bym tu wymyślił, wiecie, że na tej mojej scenie to będzie 100 rowerów, albo ja wjadę na takim rowerze, albo w ogóle to wyskoczę ze spadochronem na rowerze, wskoczę na tą scenę itd. Mnóstwo niesamowitych pomysłów, rzeczy takich, które zrobiłyby efekt wow. No i wymyślam to wszystko. Pewno przy tym się pojawią też całkiem normalne pomysły.

No i jak już to mam, jak już mam tę burzę myśli w pewnym sensie, taką nawet nierealistyczną, marzycielską, no to patrzę na to z poziomu realistycznego. Czyli zobaczę, czy te moje pomysły, czy one naprawdę pomagają mi realizować mój cel. Czy to w ogóle jest do zrobienia? Czy ten skok ze spadochronem na rowerze to jest do zrobienia, jeśli ja występuję w zamkniętej przestrzeni, czyli nie mam otwartego dachu.

No raczej nie jest. No to może wybiorę inny pomysł z tego, itd. Weryfikuję moje pomysły, które mi się podobają, które, uważam, zrobiłyby świetną robotę, ale sprowadzam je do realnego świata, realnych zasobów, realnych możliwości.

No i na końcu, jak już wybiorę te realne możliwości, czyli wybiorę coś, co jest ciekawe, ale jest realnie do zrobienia, to patrzę na te moje pomysły krytycznie. Czyli trochę z taką lupą Sherlocka Holmesa chciałbym zniszczyć te pomysły w pewnym sensie i znaleźć wszystkie dziury w całym i słabe punkty. I po co to robię? No po to, żeby je wyeliminować.

I teraz, jeśli znajdę te kilka dziur, to mogę się zastanowić, jak je załatać albo jak zmienić moje rozwinięcie wystąpienia, zmienić to, co tam dam do tego wystąpienia, żeby tych dziur było mniej. W związku z tym, przechodząc przez tę całą strukturę, macie z dużym prawdopodobieństwem bardzo kreatywne podejście. Podejście, które da się zrealizować i podejście, które z dużym prawdopodobieństwem ma mało wad, mało słabych stron.

No i na tym polega wykorzystanie metody Walta Disneya w przygotowaniu swojej prezentacji, a konkretnie w przygotowaniu tego, co się ma w niej znaleźć. Polecam przetestować, polecam w ogóle, żebyście sobie wygooglali tę metodę czy popracowali z jakimś modelem językowym, bo jest to bardzo dobra metoda do kreatywnego myślenia, do rozwiązywania problemów. My o niej mówimy w kontekście wystąpień, ale generalnie zastosowanie jest dużo szersze.

4. Sześć myślowych kapeluszy de Bono

I czwarta metoda. Czwarta metoda również została zaczerpnięta z nurtu kreatywnego myślenia i rozwiązywania problemów i nazywa się Sześć myślowych kapeluszy de Bono. Co to za metoda, co to za technika? To technika opracowana przez Edwarda de Bono w 1985r. roku jest narzędziem do rozwiązywania problemów, podejmowania decyzji poprzez tak zwane myślenie równoległe.

I tak naprawdę celem tej metody czy kierunkiem jest wyjście z pewnych schematów, uniknięcie chaosu, a jednocześnie złapanie wszystkich wątków, kilku perspektyw. No i jak się domyślacie, w tej metodzie jest sześć różnych perspektyw. Jeśli pracujemy z tą metodą np. do kreatywnego rozwiązywania problemów w jakiejś takiej formie warsztatowej, to wiecie, możemy się podzielić na grupy i te grupy mają te kolorowe kapelusze, sześć kolorów tych kapeluszy, no i można powiedzieć, że każda grupa z danym kolorem kapelusza wciela się w pewnym sensie w jakiś sposób myślenia, w jakąś rolę, w jakąś perspektywę. No i my to oczywiście dzisiaj przenosimy na grunt jednoosobowej pracy nad prezentacją, nad wystąpieniem. I w związku z tym, jak z tym pracować? Znowu pokrótce opowiem Wam na przykładzie i zachęcam do eksploracji tej metody do przetestowania i w kontekście wystąpień i też kreatywnego rozwiązywania problemów.

No i tak jak powiedziałem, jest sześć kapeluszy. One mają swoje kolory, odpowiadają za dane obszary.

1.Biały kapelusz – fakty

Pierwszy kapelusz to są fakty.

To jest biały kapelusz. I zobaczcie, jeśli ja mam cel, jeśli mam temat, niech to znowu będą te rowery, czyli przekonanie do jeżdżenia na rowerze, to ten biały kapelusz skupia się na tym, żeby szukać faktów, konkretów, danych, liczb, wszystkiego tego, co jest obiektywne i pokazuje korzyści, w tym przypadku, no bo chcę pokazać korzyści, co wspiera moją narrację, czyli szukam konkretów, faktów. To też jest ważne, bo to trafia do osób, których mózgi pracują na poziomie konkretów, faktów, wiecie, potrzebują tabelek danych itd., itd.

2. Czerwony kapelusz – emocje

Następnie mam czerwony kapelusz. Czerwony kapelusz to emocje. I normalnie pracując tą metodą, no to wtedy pracujemy w taki sposób, że możemy emocjonalnie podchodzić do jakichś rozwiązania, czy my je czujemy, czy nie czujemy.

I trochę podobnie jest tutaj. Czyli zobaczcie, jeśli ja jestem na poziomie przygotowywania prezentacji, to mogę się zastanowić, jak mi jest emocjonalnie z tym tematem, ale też jak ja mogę wzbudzić emocje? Co ja mogę zrobić, żeby w moich odbiorcach te emocje się pojawiły?

Czyli jak pracować emocjami, jak mówić o tych emocjach, żeby moje wystąpienie było lepsze? Czyli taki emocjonalny aspekt. Ja osobiście bardzo kocham rower, jestem tak zwanym sakwiarzem, czyli lubię jeździć na wyprawy rowerowe z sakwami. No i jest to dla mnie bardzo emocjonalny temat, bo doświadczyłem niesamowitych rzeczy i pewno mógłbym o tym długo opowiadać, nie używając żadnego faktu. Opowiadać o zachodach słońca, jeżdżeniu po błocie i o tym, jak to cudownie jest się zgubić na trasie. Więc wiecie, to jest taki obszar, kiedy możemy sobie trochę pozwolić na więcej nas, więcej naszych emocji. To był kapelusz czerwony.

3.Czarny kapelusz – ostrożność

Czarny kapelusz to jest tak zwana ostrożność. To jest taki obszar, który wyszukuje tych ryzyk, trudności, niespójności, trochę wyszukuje tych dziur, ale patrzy przede wszystkim, co się wydarzy, jeśli bym zastosował dany element, jakie jest ryzyko, co ludzie na to powiedzą, jak zareagują, jak to zadziała? Czyli wyszukuje tych słabych punktów. Wyszukuje przede wszystkim ryzyk, bo ten kapelusz jest odpowiedzialny za ostrożność.

4. Żółty kapelusz – optymizm

Następnie kolejny kapelusz to jest żółty kapelusz. Ten żółty to jest taki kapelusz optymistyczny.

I zobaczcie, kiedy ja już mam te fakty, te emocje, już mniej więcej wiem, co tam chcę dać, to szukam pozytywnego potwierdzenia, że te rozwiązania będą świetne. Czyli szukam plusów z tego rozwiązania. Dodaję jeszcze plusów do całej mojej narracji i do tego tematu, który mam. Czyli mówiąc wprost, szukam argumentów za tym, że to jest dobry pomysł. Jest tutaj totalny optymizm, skupienie na korzyściach, na szukaniu szans, na rozwiązaniu. Szukamy odpowiedzi na pytanie, dlaczego to jest takie świetne, z jakiego powodu?

Więc tu nakręcamy się pozytywnie, żeby też zbudować siłę naszego rozwiązania.

5. Zielony kapelusz – kreatywność

Kolejny kapelusz to zielony kapelusz. To jest kapelusz kreatywności.

To jest kapelusz, który reprezentuje takie myślenie alternatywami, innowacjami. Tu sobie, zobaczcie, możemy pozwolić na te wszystkie loty w kosmos. Czyli tak było w poprzedniej metodzie tego marzyciela, gdzie w Waltzie Disneyu mieliśmy marzyciela i on marzy i nie ma ograniczeń, to tutaj dokładnie mamy ten zielony kapelusz.

Czyli kreatywność, kreatywne rozwiązania, niczym nie skrępowane i też szukamy ich, też je wszystkie wypisujemy.

6. Niebieski kapelusz – kontrola

No i na końcu mamy kapelusz niebieski. To jest tak zwany kapelusz kontroli.

I teraz to nie chodzi o to, że on kontroluje to, co ja mam powiedzieć, tylko to jest trochę taki kapelusz kontroli – czy wszystko, co ja zrobiłem do tej pory, te pięć poprzednich kapeluszy, pięć poprzednich, można powiedzieć, perspektyw, to ten ostatni kapelusz, on pilnuje. Czy to wszystko jest zgodne z celem, czy to wszystko idzie w dobrą stronę, czy wszystko, co ja wypracowałem, spina mi się w całość, czy sprawia, że moje wnętrze prezentacji będzie sensowne, logiczne, emocjonalne i do zrobienia?

No i teraz zobaczcie, podsumowując. Podobna technika w pewnym sensie do Walta Disneya, ale w więcej opcji, bo sześć kapeluszy. Przypominam, biały to fakty, czerwony to emocje, czarny to ostrożność, żółty optymizm, zielony kreatywność i niebieski spaja to w całość i kontroluje. I teraz znowu jaka jest korzyść z tej metody? Zobaczcie, mamy tak dużo perspektyw, że z jednej strony możemy znowu puścić wodzę fantazji na kreatywność, ale bazujemy też na faktach. Pozwalamy sobie na emocje, ale szukamy też dziur w całym, czyli co nie zadziała i na końcu to wszystko porządkujemy tym niebieskim kapeluszem. Bardzo fajna metoda, bardzo fajny proces myślowy, żeby przez niego przejść i ułożyć swoją prezentację. Polecam Wam przetestować w praktyce do prezentacji, ale oczywiście też do różnych innych tematów, do różnych innych problemów, które Wam się pojawiają w życiu czy problemów biznesowych.

Świetna metoda, żeby złapać perspektywę i spojrzeć na rzeczy nieco inaczej.

5. Idź do lasu i przestań tyle myśleć

Moi drodzy i ostatnia metoda to metoda, którą nazwałem roboczo „idź do lasu i przestań tyle myśleć”. No i na czym ta metoda polega? To jest metoda, która jest bardzo intuicyjna, bo wydaje mi się, że my jako ludzie często to czujemy, że jak przestajemy o czymś myśleć, to rzeczy się w głowie w pewnym sensie same układają.

Nie wiem, czy tak macie? Ja przynajmniej tak mam. Ale żeby to nie było tylko tak, że to metoda oparta na intuicji, to skorzystam tutaj z tzw. autorytetu pośredniego, czyli z autorytetu Pana Rafała Ohme, polskiego profesora, który zajmuje się psychologią, zajmuje się tym, co w naszym mózgu i m.in. napisał taką książkę, która nazywa się „Emo Sapiens”.

Ogromnie polecam tę książkę. Uważam, że jest świetna i bardzo dobrze pokazuje też, jak funkcjonujemy jako ludzie. Między innymi w tej książce właśnie Pan Rafał Ohme mówi o tym, że jeśli chcesz podjąć jakąś decyzję, to naładuj swój mózg informacjami, a później idź do lasu, czy generalnie do przyrody i przestań o tym myśleć.

Wtedy przyjdzie najlepsza możliwa odpowiedź, najlepsze możliwe rozwiązanie. Jak to działa? Podobno tak to działa, że nasz mózg, można powiedzieć, świadomy, już jest często przemęczony informacjami, zarzucony za dużo tego wszystkiego. Kiedy my idziemy odpocząć i odpuszczamy to, to te informacje mamy w głowie.

Wtedy nasz umysł, który jest nieświadomy, czyli to się dzieje w nieświadomości, on ma więcej zasobów i rozwiązuje nam ten problem. Być może zauważyliście to u siebie. Ja często tak mam, że jak jadę na rowerze czy jestem pod prysznicem, przychodzą mi rozwiązania na jakieś problemy, o których myślałem kilka dni temu.

Tak się to właśnie dzieje. Więc punkt piąty, „idź do lasu, przestań o tym myśleć”. No i jak to wykorzystać w kontekście prezentacji? Jak już masz pomysł, już przetestowałeś te techniki, o których mówiłem przed chwilką, to po prostu zostaw to, bo już głowa Ci pewnie od tego pęka, już trochę te pomysły się ze sobą zlewają, już trudno Ci podjąć decyzję, bo za dużo tego wszystkiego jest.

A w związku z tym bardzo polecam właśnie się wyciszyć, najlepiej w przyrodzie. Czyli idź na rower, idź pobiegać, idź do tego lasu, pojedź w góry, zrób cokolwiek, co dla Ciebie jest przyjemne i sprawia, że odpoczywasz i absolutnie nie staraj się myśleć o tej prezentacji. To gwarantuje Ci, że przyjdą Ci świetne pomysły, jak to ułożyć w całość albo co wykorzystać, co jest jeszcze, o czym nie myślałeś albo to z tych obszarów, które już wymyśliłeś, co wybrać, żeby to było najlepsze rozwiązanie.

Świetnie działa i moim zdaniem genialnie podsumowuje to, o czym powiedzieliśmy, bo wszystkie te metody wcześniejsze były pewnego rodzaju metodami szukania tego, co ma być w naszej prezentacji, a to jest metoda, która nam to ma ułożyć i to często na pewnym poziomie nieświadomym. Więc podsumowując, punkt piąty, „idź do lasu, przestań o tym myśleć”, ale fajnie, jak będziesz miała przy sobie telefon albo coś do notowania, jak już przyjdzie ten pomysł, żeby to sobie zanotować albo na przykład nagrać na dyktafon.

6+

Lat na rynku

10 000+

Uczestników szkoleń

200+

Zadowolonych klientów

100%

skupienia na efekcie dla biznesu

Zrób pierwszy krok

Zarezerwuj niezobowiązującą konsultację strategiczną z Trenerem.

Gwarantujemy:

Skontaktuj się z nami

Łukasz Fiuczyński