Przejdź do treści

Odcinek 30

Jak ćwiczyć wystąpienie publiczne — 7 punktów do mistrzowskiej próby | Mówić Każdy Może #30

2 września 2026

Słuchaj tam gdzie lubisz

Transkrypcja

Jak ćwiczyć wystąpienie publiczne — 7 punktów do mistrzowskiej próby | Mówić Każdy Może #30

Dziś zajmiemy się tematem, który myślę jest ważny dla wszystkich osób, które lubią być po prostu dobrze przygotowane. A mianowicie zajmiemy się tym, w jaki sposób ćwiczyć swoje wystąpienie, w jaki sposób ćwiczyć swoją prezentację?

Dlaczego to takie ważne? Wiele osób poświęca całkiem sporo czasu, przygotowując kontent, przygotowując to, co jest ważne, no ale niestety nie poświęca odpowiedniej ilości czasu na to, żeby to przećwiczyć, no i żeby już później na scenie wyglądało to dokładnie tak, jak ma wyglądać. W związku z tym dzisiaj kilka konkretnych porad, jak się za to zabrać, jak sobie to ułożyć w czasie co zrobić, kiedy nie do końca te nasze próby działają, albo jak nie wiemy, w jaki sposób mamy ćwiczyć. Więc jeśli ten temat jest dla Ciebie ciekawy, atrakcyjny, to zapraszam, zaczynamy i przechodzimy do części merytorycznej.

1.Podziel swoje próby na etapy i poziomy trudności

I ten pierwszy punkt mógłbym nazwać trzy etapy prób plus próba generalna. Na czym to polega? Trochę już mówiłem o tym w jednym odcinku podcastu, przy okazji tego, jak całościowo zabrać się za swoje wystąpienie, ale tutaj już w większych szczegółach. Jak ja to robię i jak polecam Ci robić, bo tak po prostu jest to skuteczne i działa.

Pierwszy element tego pierwszego punktu to jest mówienie, ja to nazywam „mówienie do ściany” albo „mówienie do okna”. Czyli zamykasz się w jakimś pomieszczeniu, w swoim mieszkaniu, domu, tam, gdzie nie będzie Ci nikt przeszkadzał i zaczynasz trenować. Czyli mówisz to, co chcesz powiedzieć na scenie, jeszcze nie mówisz do publiczności.

Mówisz do tej ściany, mówisz do tego okna tak, żeby po pierwsze ćwiczyć tekst, a po drugie, żeby nabywać w tym pewnej lekkości. No i trudno mi jest tutaj odpowiedzieć Ci, jak długo masz to robić. Generalnie tak długo, jak już czujesz, że mniej więcej pamiętasz ten tekst, no i że to się spina w całość. Że te elementy, które następują po sobie, są dla Ciebie jakoś oczywiste i dobrze działają.

Gdy już zakończysz ten etap, a najprawdopodobniej to nie jest tak, że wydarzy się w jeden dzień, tylko dobrze jest to rozłożyć na kilka krótszych spotkań, to polecam Ci etap drugi, czyli powiedzenie swojej prezentacji do bliskiej osoby. No i teraz, czy to będzie Twój partner, partnerka, osoba partnerska, ktokolwiek, to główny cel jest taki, żeby powiedzieć to do żywego człowieka. Z bardzo prostego powodu, kiedy mówimy sobie do tej ściany, do tego okna, jest stosunkowo prosto, no bo nikt nas nie ocenia, ewentualnie sami siebie oceniamy, ale nie mamy tego aspektu mówienia do innych ludzi. W sytuacji, w której mówimy już do innego człowieka, pojawia się zazwyczaj trochę więcej napięcia, trochę więcej stresu, trochę lęku przed oceną, a jednocześnie, jeśli ktoś nas słucha, no to udzieli nam informacji zwrotnej, no bo po to to też jest. I zazwyczaj, jeśli mówicie do bliskiej osoby, która Wam dobrze życzy, to ta osoba powie Wam, czego nie rozumie, a może być takim obszarem Twojej tak zwanej klątwy wiedzy, czyli dla Ciebie coś jest oczywiste, a dla drugiej osoby już nie będzie, to to znaczy, że to jest na przykład element do poprawy.

Więc w tym drugim punkcie znajdź osobę, która dobrze Ci życzy, jednocześnie da Ci szczery feedback, umów się z nią i powiedz to do tej osoby, raz, dwa, trzy, być może nawet kilka, po to, żebyś się oswoił z tym, że mówisz do kogoś, mówisz do człowieka, ale też, żeby otrzymać feedback.

I gdy już jesteś po tym drugim etapie, to zobacz, jak daleko już jesteś, czyli po pierwsze, masz już gotowy tekst, on jest na tyle przećwiczony, że możesz to mówić do innego człowieka, weryfikujesz chociażby zrozumienie Twojego tekstu, poprzez to, że ktoś daje Ci feedback i mówi Ci, co było OK, co nie było OK, co ewentualnie jest niezrozumiałe, no i na tym etapie możesz wprowadzić jeszcze dodatkowe korekty.

I w punkcie trzecim, czy na etapie trzecim, polecam podejść do tego w ten sposób, że znajdujesz grupę ludzi życzliwych, którzy Ci dobrze życzą i prezentujesz to przed nimi. I tutaj widzę kilka możliwości. Jeśli mieszkasz w Polsce w większym mieście, no to na pewno są tam kluby Toastmasters, polecam zapisać się do klubu Toastmasters, dostaniesz feedback od 20-30 osób i to jeszcze bardzo jakościowy, w związku z tym Twoja mowa na pewno będzie dobra. Jeśli nie masz takiej możliwości albo po prostu nie chcesz tego robić, jest to dla Ciebie zbyt dużo działań, zbyt dużo zachodu, to jeśli masz np. swojej pracy, grupę ludzi, którzy są Ci życzliwi i chcą Ci pomóc, to poproś ich o to, żeby dali Ci feedback. Spotkajcie się w jakiejś salce konferencyjnej, zaprezentuj im to przynajmniej raz bądź dwa, zbierz feedback, no i wprowadź ewentualnie ostatnie korekty.

I teraz zobaczcie, co się dzieje na tym etapie. Na tym etapie powiedzieliście już to do grupy ludzi, najprawdopodobniej otrzymaliście feedback, zweryfikowaliście, na ile też ten feedback ma dla Was wartość, co warto zmienić, czego warto nie zmienić, czy to, o czym mówicie, jest zrozumiałe dla większości ludzi.

Na tym etapie najprawdopodobniej powinniście albo powinniście mieć pewność, że Wasza mowa jest dobra. Ona może nie jest szałowa, być może nie nadaje się na mistrzostwa świata, ale jest dobra, poprawna i nie ma wstydu, żeby wyjść z nią do biznesu albo na jakąś konferencję. Bardzo polecam Wam takie podejście.

Zdaję sobie sprawę, że nie w każdej sytuacji takie trzy etapy zastosujecie, ale jeśli to jest jakieś ważne wydarzenie, to bardzo Wam polecam przejść przez te trzy etapy. No i jeśli jest to, tak jak powiedziałem przed chwilą, ważne wydarzenie, to najprawdopodobniej jest jakaś próba generalna. W związku z tym, jeśli masz tylko taką możliwość, to polecam Ci, żebyś był uparty/uparta i żebyś bardzo nalegał na to, żeby ta próba generalna się odbyła. Dlaczego? Bo próbujesz już w miejscu wystąpienia. To ma ogromne znaczenie, osadzasz się w tym miejscu, czujesz scenę, wiesz, co się wydarzy, jesteś tam nie pierwszy raz w związku z tym, nawet jeśli masz próbę rano, a wystąpienie po południu, to i tak już bardzo dużo robisz. I już zobacz, jesteś przed tym świetnie przygotowany/ przygotowana, jeszcze masz próbę generalną, później tylko odpoczynek i wystąpienie. I to Ci gwarantuje naprawdę wysoką jakość tego, co zrobisz.

Podsumowując, polecam ćwiczenie próby w trzech etapach. Najpierw do ściany, drugi etap to jest do osoby, trzeci etap do grupy ludzi, którzy dobrze Ci życzą, no i czwarty etap próba generalna, jeśli tylko możesz taką próbę zrobić.

2. Rozłóż próby na kilka pomniejszych sesji

I teraz, dlaczego to jest tak ważne? Jeśli zadziałacie, jak niestety wiele osób, czyli dzień albo dwa przed ważnym wydarzeniem, przed prezentacją, po prostu będziecie siedzieć sześć godzin i ćwiczyć w kółko, to efekt będzie dużo gorszy niż gdybyście rozłożyli na przykład ten sam czas na sześć dni, w których ćwiczycie na przykład po dwa, trzy razy całe swoje wystąpienie.

Dlaczego to jest skuteczne? Przede wszystkim to się układa w mózgu. Tak mówiąc wprost, nienaukowo, ale tak to działa. Czyli jeśli poćwiczysz sobie w poniedziałek, nie było idealnie, to przez noc procesy w mózgu po prostu tak zadziałają, że ta mowa sama zacznie się układać. We wtorek już będzie lepiej, w środę jeszcze lepiej i tak dalej, i tak dalej. Więc rozłożenie tego na mniejsze kawałki po prostu aż tak nas nie obciąża i czasowo, intelektualnie, poznawczo, a jednocześnie powoduje, że lepiej zapamiętujemy i mamy też więcej energii, żeby ćwiczyć w taki sposób na sto procent. Po prostu dużo, dużo lepiej to działa.

I oczywiście liczba prób ma znaczenie. Zdecydowanie lepiej wypadają osoby, które przećwiczą coś na przykład piętnaście razy niż dwa razy, ale też żeby była jasność, że można z tym przesadzić. Przygotowując się do tego odcinka, robiłem research i dotarłem do takiej informacji, że jedna z prezenterek, które występowały na TEDxie przećwiczyła swoją mowę ponad dwieście razy. W mojej ocenie jest już to pewnego rodzaju przesada, nawet jak ktoś ma dużo czasu i determinacji. Wydaje mi się, że te kilkanaście, dwadzieścia kilka razy naprawdę spowoduje, że to już będzie dobre wystąpienie i też zostanie nam w tym trochę świeżości, czyli będziemy w stanie z dobrą energią na świeżo, z emocjami przekazać to, co jest dla nas ważne.

Podsumowując, rozłóż sobie próby na mniejsze serie, trochę tak jak na siłowni i to gwarantuje Ci, że nie będziesz zmęczony/ zmęczona tym, co robisz, a jednocześnie uzyskasz ten efekt, który jest dla Ciebie ważny, czyli zapamiętasz i z energią, z przekazem będziesz potrafił/ potrafiła to pokazać na scenie.

3. Ćwicz na 100%

Wiele osób, z którymi rozmawiam, ćwiczy sobie gdzieś tam pod nosem, przy biureczku, w łóżku, leżąc i mają takie przekonanie, że dobra, to teraz ja sobie tak ćwiczę na te 45%, ale oczywiście jak będę na scenie, to będzie 120%. Chcę Wam powiedzieć, że to nie do końca działa, przynajmniej z kilku powodów.

Pierwsza rzecz, jeśli ćwiczę słabą jakość, to uczę się słabej jakości.

Po drugie, to też działa tak, że pewnego rodzaju pamięć mięśniowa zapamięta to, że robimy to niedbale, mówiąc zupełnie wprost. Więc koniecznie trzeba ćwiczyć na sto procent. Oczywiście, jeśli się dopiero uczę, jeśli to jest druga, trzecia próba, no to jest najprawdopodobniej tak, że jeszcze wszystkiego nie pamiętasz, w związku z tym nie wiesz, jakie będą kolejne słowa i to zapewne jest jakieś wyzwanie. Ale chodzi o to, żeby dołączyć już do tego mowę ciała, ekspresję, sposób w jaki to mówisz, pewnego rodzaju poruszanie się, bo to wszystko powoduje, że ciało zapamiętuje, umysł zapamiętuje i dzięki temu, wychodząc już na scenę, trochę to działa jak w treningu mentalnym. Jesteś po prostu dużo lepiej przygotowany i przygotowana.

I teraz to, co jest też ważne. Jest takie stwierdzenie, że ćwicz nie tylko słowa, ale ćwicz też warunki, jakie panują. I teraz, o co w tym chodzi? Polecam Wam, to nie musi być w każdej próbie, ale przynajmniej kilka prób zrobić, trochę tak, jakby była próba generalna. Czyli ubierasz się w ten sam strój, ruszasz się dokładnie w taki sam sposób jak na scenie i tak dalej, i tak dalej.

Czyli dbasz o wszystkie elementy, które się pojawiają w Twoim wystąpieniu. Jeśli korzystasz z prezentacji, koniecznie pilot w ręku, przerzucanie tej prezentacji, wszystko dokładnie tak jak na scenie. Jeśli korzystasz z rekwizytów, to użyj tego rekwizytu i też nie w sposób niedbały, tylko dokładnie tak jak masz to zrobić na scenie, po to, żeby to idealnie wyćwiczyć.

I dzięki temu dużo łatwiej Wam to wyjdzie na scenie. Nawet w psychologii jest taki mechanizm, który mówi o tym, że my w pewnych warunkach łatwiej odtwarzamy pewne zachowania. Czyli można powiedzieć, że środowisko i pewne warunki są takim triggerem, który uruchamia u nas jakieś zachowanie.

W związku z tym, jeśli wystąpisz w tej sukience albo w tym garniturze, w którym będziesz występował/ występowała, będziesz miała te buty, które masz mieć, ten rekwizyt, tę prezentację, to wszystko to stworzy taką piękną całość, która razem się wzmacnia i wspiera, bo te triggery zadziałają na kilku poziomach. W związku z tym ogromnie polecam Ci, już podsumowując ten punkt, ćwicz zawsze na 100%.

4.Rozgrzej swój aparat mowy

Co ważne, nie tylko przed wyjściem na scenę, ale również wtedy, kiedy ćwiczysz w domu. I żeby była jasność, jeśli Twoim celem nie jest bycie lektorem, prezenterem radiowym, no to zapewne nie potrzebujesz aż tak dużo pracy nad tym obszarem. Warto po prostu zrobić kilka rzeczy.

Po pierwsze, zanim przystąpisz do takiej próby, rozgrzej trochę swoje ciało. Naprawdę tak klasycznie, jak przed wejściem na siłownię, czy po prostu na jakiś trening. Zrób parę pajacyków, pooddychaj, poruszaj się, zrzuć z siebie napięcie, tak na przykład strzepując ręce, po to, żeby uruchomiło się Twoje ciało.Pamiętaj, że podczas mówienia pracuje całe nasze ciało, nie tylko struny głosowe, język i nasza twarz. W związku z tym zacznij od tego.

Po drugie, bardzo polecam Ci fizycznie rozmasować, rozgrzać sobie twarz. Czyli na przykład pomasuj sobie trochę policzki, spróbuj językiem wewnątrz buzi na przykład policzyć zęby. Czyli pracujemy w taki sposób, że czubkiem języka dotykamy każdego zęba. I tak lecimy po kolei, na przykład od prawej górnej strony w lewą stronę i później dolna część szczęki. Warto po prostu fizycznie sobie tę szczękę i te policzki rozgrzać. Można się delikatnie pooklepywać, tak jak ja to teraz robię. Oczywiście delikatnie, chyba że ktoś lubi mocno, to jak najbardziej.

No i na tym etapie już jesteśmy troszeczkę fizycznie rozgrzani. Potem polecam zrobienie kilku prostych ćwiczeń typu O, E, I, U, A, gdzie przesadnie ruszamy naszą buzią po to, żeby znowu ją porozciągać, żeby popracować nad tym, że wyraźnie mówimy. No i jako ostatni etap, taki skrócony, warto zastosować pewnego rodzaju łamańce językowe typu „szedł Sasza suchą szosą” i „stół z powyłamywanymi nogami” i wiele, wiele innych, które oczywiście znajdziecie w sieci.

I żeby była jasność, tę rozgrzewkę możecie zrobić naprawdę 3-4 minuty. Nie musi to być 20 minut, chyba że chcecie być zawodowcami.

W związku z tym rozgrzej sobie swój głos. Oczywiście ja też nie czuję się ekspertem w tym obszarze, żeby była jasność od głosu. W związku z tym, jeśli kogoś z Was to bardziej zainteresuje i chcecie naprawdę profesjonalnych porad w tym obszarze, to ja osobiście ogromnie polecam książkę, z której sam korzystam, korzystałem. Tytuł książki to „Sztuka mówienia bez bełkotania i faflunienia”, a autorem jest pan Mirosław Oczkoś. Plusem tej książki jest to, że ta książka oprócz tego, że ma formę pisaną, to jest też formę audio, więc możecie ćwiczyć, możecie ćwiczyć swój aparat mowy, dykcję i jasność i czystość mówienia. W związku z tym ogromnie polecam, no ale wracając do tego punktu, w punkcie czwartym rozgrzej się, rozgrzej swój aparat mowy po to, żeby go nie, brzydkie słowo mi tutaj przychodzi do głowy, nie zajeżdżać, czyli żebyśmy zadbali o ten, o ten nasz aparat, o nasze struny, żeby nam to długo służyło i po prostu, żebyśmy lepiej i ładniej mówili.

5.Pętla

Pętla „nagraj, spisz, popraw jedną rzecz i znowu to samo”. Czyli mówiąc zupełnie wprost, bardzo polecam Wam przy tym ćwiczeniu samodzielnym, samotnym, przy mówieniu do ściany, postawić sobie gdzieś obok telefon i nagrywać się na dyktafon, bez wizji. Już mówię dlaczego, bo jeśli mamy wizję, to ogromnie się skupiamy na tym, jak wygląda nasza mowa ciała, jak my wyglądamy. Jest to dla wielu osób, które nie mają z tym dużego doświadczenia, dość nieprzyjemne, no bo często jesteśmy dość krytyczni wobec siebie. Dlatego polecam Wam nagrywać tylko audio i teraz nie chodzi o to, żebyście to nagrywali i później jakoś negatywnie się oceniali. Bardziej chodzi mi o to, że przynajmniej tak wynika z mojego doświadczenia, że mam przygotowaną jakąś propozycję, mam jakiś pomysł, no i mówię to i często jest tak, że w tzw. stanie flow, kiedy jestem w procesie, to powiem coś w sposób dużo ciekawszy, niż to wcześniej wymyśliłem. Czyli miałem napisany jakiś scenariusz, a czasami nawet jakiś tekst, ale mówiąc to na bieżąco, zmieniłem ten tekst, po prostu wyszedł mi dużo lepszy. I teraz kluczowe jest to, że po tym nagraniu mogę to odsłuchać i zweryfikować i zapamiętam, że miałem świetny pomysł, to naprawdę super brzmiało, to wprowadzam to do mojej bazowej wersji, czyli dzięki temu udoskonalam moją bazową wersję.

Więc jak to zrobić technicznie? No bardzo prosto, zaczynam próbę, włączam sobie dyktafon, po skończonej próbie moje nagranie najlepiej jest po prostu osadzić w jakimś narzędziu AI, żeby zrobiło nam transkrypcję, odsłuchać to, no i jeśli znajdziecie tam jakieś takie smaczki, coś, co zrobiliście super, to wdrożyć to do bazowej wersji, tej głównej wersji Waszego tekstu, czy Waszego scenariusza. No a jeśli coś poszło nie tak, no to wiecie, na co zwrócić uwagę. Dodatkowo nagrywanie daje nam kolejną przewagę.

Wiemy, ile czasu realnie zajmuje nam nasza prezentacja. Ja ogromnie polecam dzielić swoją prezentację na takie poszczególne elementy i mierzyć sobie tak zwane śródczasy. Czyli wiem, że moje wprowadzenie do prezentacji zakończyło się na przykład na 2 minutach i 39 sekundach. I to mi pasuje, versus cała prezentacja. To jest OK. Ale drugi na przykład, drugi punkt z rozwinięcia powinien się skończyć, załóżmy, koło 13 minuty, a mi w próbach wychodzi, że kończy się koło 15. To znaczy, że mam obsuwę, że nie jestem w czasie. Więc nagrywanie siebie i weryfikowanie czasów daje nam dodatkowy plus, czyli zarządzanie czasem mojej prezentacji. Więc jeszcze raz, bardzo ważne jest to, żebyście się nagrywali i nie po to, żeby się jakoś bardzo krytycznie oceniać, ale po to, żeby wyciągać wnioski, a przede wszystkim, jeśli w tym mówieniu znajdziecie coś bardzo ciekawego, to żebyście to wdrożyli do bazowej wersji mowy.

I na końcu jedna istotna kwestia. Pamiętajcie, że często największym krytykiem nas samych jesteśmy my. W związku z tym oczywiście warto patrzeć na to, co produkujemy, co mówimy w sposób jakoś tam krytyczny, ale żebyście nie przesadzali i nie szli w perfekcjonizm, bo to po prostu spowoduje, że te próby nigdy się nie skończą i nigdy nie będziecie mieli wersji finalnej.

Czyli naprawdę coś, co jest wystarczająco dobre na tym etapie, już będzie OK, a jeśli potrzebujecie, to tak jak było w punkcie pierwszym, powiedzcie to później przed innymi osobami, żeby dały Wam feedback i zweryfikowały na ile Wasz krytycyzm jest uzasadniony.

6. „Dolina wykucia” i losowa kolejność.

Termin „dolina wykucia” zaczerpnąłem od Chrisa Andersona, który przez wiele lat był kuratorem TEDa no i też w swoich książkach pisał o takim terminie jak „dolina wykucia”. O co chodzi z tą „doliną wykucia”? Często jest tak, że gdy ćwiczymy już stosunkowo dużo, znamy tekst, mówimy to już całkiem poprawnie, ale czujemy, że to jest jakieś takie miałkie, bez emocji. I to, żeby była jasność, jest etap przejściowy, a nie etap końcowy.

Wiele osób myśli, no dobra, chyba się już przetrenowałem, bo to już w ogóle nie brzmi, to jest bez sensu, zero emocji, zero przekazu. Natomiast tak nie jest. To świadczy tylko o tym, że jesteś już na tym etapie, że w cudzysłowie brzydko mówiąc mechanicznie, jesteś w stanie odtworzyć tekst, ale brakuje Ci jeszcze wypracowania takich elementów, które są związane np. z Twoją energią, ze sposobem mówienia, z emocjami, które chcesz przekazać. I to wymaga jeszcze dodatkowego dotrenowania. No i to jest ta „dolina wykucia”. W tej dolinie jesteś właśnie w tym miejscu, kiedy mówisz to już całkiem nieźle, ale jakoś nie żre. Nie jest to to, na czym Ci zależy. W związku z tym jeszcze troszeczkę trzeba potrenować, pamiętając oczywiście, żebyśmy się nie przetrenowali.

A druga rzecz, która jest tutaj całkiem istotna w kontekście zapamiętywania, to jest tzw. losowa kolejność. O co tutaj chodzi? Jeśli masz w swoim wystąpieniu kilka elementów, załóżmy, że jest to otwarcie, później masz rozwinięcie, niech ono się składa z pięciu głównych punktów i jakieś zamknięcie, które np. ma trzy etapy, to ważne jest to, żeby też w celu lepszego zapamiętania i w celu umiejętności zarządzania swoją ekspresją na różnych etapach ćwiczyć wyrywkowo. Czyli nie zaczynasz od początku, tylko bierzesz jakiś element, np. czwarty punkt Twojego rozwinięcia i od niego zaczynasz i tylko na nim się skupiasz. Później sobie przechodzisz do otwarcia. Oczywiście nie można z tym przesadzić, żeby nie zaburzyć sobie w głowie całej struktury, ale chodzi o to, żebyś umiał się znaleźć w różnych miejscach swojej prezentacji. Bo jeśli zapomnisz gdzieś w trakcie, to nie wrócisz już do początku, tylko zaczniesz od tego momentu.

I to pomaga. Po pierwsze, pomaga lepiej zapamiętywać, a po drugie, łatwiej się odnaleźć w sytuacji, w której coś nam nie poszło.

7.Przerwa strategiczna

Na czym ten punkt polega? Punkt jest mój totalnie autorski, chociaż pewno inne osoby też gdzieś to stosują. Zaczerpnąłem go ze świata muzyki, bo być może kiedyś o tym wspominałem, a być może nie. Kiedyś praktycznie całe moje życie to było granie. W związku z tym pamiętam, że jeśli mieliśmy jakieś koncerty, a szczególnie te ważne koncerty, no to całkiem sporo ćwiczyliśmy. Było całkiem sporo prób. Ale na przykład dwa albo trzy dni przed koncertem zaprzestawaliśmy prób, żeby w dniu koncertu być na takiej totalnej świeżości, żeby nam się tak bardzo chciało grać, żebyśmy mieli taką energię, wiecie, takiej totalnej radości, że „o, wreszcie możemy sobie pograć”.

I staram się to przenosić do moich wystąpień. W zasadzie nie staram, tylko to robię.

Dlaczego uważam, że to jest ważne? Bo można się przetrenować i generalnie stracić tę iskrę, stracić radość z tego wszystkiego. W związku z tym ogromnie Wam polecam, tak jak było już wcześniej, rozłożyć to na mniejsze elementy, ale na przykład dzień, a najlepiej z dwa dni przed samym wystąpieniem już nie ćwiczyć. Żeby to się uleżało, żebyście byli na świeżo, żeby Wam się chciało, żeby Wam aż nogi chodziły i się paliły do tego, żeby na tę scenę wejść. Oczywiście dobrze jest później w dniu wystąpienia zrobić jedną, dwie próby albo na przykład będzie to próba generalna. To jest OK, ale znowu nie ćwiczcie więcej, żeby się nie zmęczyć.

I jak robiłem research też na ten temat, to otrzymałem informację, że nawet w sporcie jest coś takiego, tylko tam generalnie nie zaprzestaje się w ogóle treningów, tylko zmniejsza się ich objętość w zasadzie chyba kilkadziesiąt procent i nazywa się to taper, czyli taka przerwa, a w zasadzie zmniejszenie objętości to jest taper. Ja nazwałem to przerwą strategiczną, chyba łatwiej zapamiętać.

Więc podsumowując, dajcie sobie luz, dajcie sobie przerwę z dwa dni przed wystąpieniem, to spowoduje, że Wasze wystąpienie będzie dużo, dużo lepsze, a rano w dzień wystąpienia oczywiście przećwiczcie to albo na próbie generalnej, albo samodzielnie. To spowoduje, że Wasze wystąpienie będzie z dużą energią, bo mówiąc zupełnie wprost, będziecie świezi, wypoczęci i będzie Wam się chciało. Moi drodzy, to tyle w tym odcinku.

Zapraszam do krótkiego podsumowania. Siedem punktów, które warto wziąć pod uwagę, ćwicząc samodzielnie swoją prezentację. Po pierwsze, trzy etapy prób na trzech poziomach. Po drugie, rozłożenie tych prób w czasie jest dużo lepsze niż jedna długa. Po trzecie, trening na sto procent i to w takich okolicznościach i w tych ubraniach, w których będziecie występować. Punkt czwarty, rozgrzewka aparatu mowy, czyli rozgrzewka całego ciała, strun głosowych, policzków, języka, całej buzi, żeby po prostu łatwiej mówić i zadbać o siebie. Punkt piąty, stwórz sobie pętlę. Nagrywaj na dyktafonie to, o czym mówisz, wprowadzaj poprawki i zapętlaj to. Im więcej razy tak zrobisz, tym zapewne twoja mowa po prostu będzie lepsza i ciekawsza. Punkt szósty, dolina wykucia i losowa kolejność. Pamiętaj o tym, że czasami dojdziesz do takiego momentu, w którym już to wszystko umiesz, ale czujesz, że to nie brzmi. To oznacza, że jeszcze trochę musisz poćwiczyć i polecam też w tym punkcie losową kolejność ćwiczenia, czyli w różnych miejscach twojego wystąpienia. I punkt siódmy, ostatni, zrób sobie strategiczną przerwę przed wystąpieniem. Moi drodzy, pamiętajcie o tym, że przygotowanie scenariusza, prezentacji multimedialnej, tego wszystkiego, co jest potrzebne, jest naprawdę ważne, ale to nie dopina jeszcze do końca całego projektu. Pamiętajcie, że każde wystąpienie jest wymianą energii i w pewnym sensie działa jednak mocno na wrażeniu, więc nawet jeśli wy merytorycznie będziecie po prostu niesamowici, ale na poziomie warsztatu będzie to kiepsko przećwiczone, to ludzie najprawdopodobniej tego nie kupią.

Pamiętajcie o tym, jeśli występujecie na konferencjach, w biznesie, przed klientami, warto to przećwiczyć, różnica będzie ogromna, no i zobaczycie to w swoim zadowoleniu, w feedbackach, no i życzę Wam też tego, żebyście zobaczyli to w stanie swojego konta. To się po prostu opłaca. Ja dzisiaj już bardzo serdecznie wam dziękuję.

6+

Lat na rynku

10 000+

Uczestników szkoleń

200+

Zadowolonych klientów

100%

skupienia na efekcie dla biznesu

Zrób pierwszy krok

Zarezerwuj niezobowiązującą konsultację strategiczną z Trenerem.

Gwarantujemy:

Skontaktuj się z nami