Przejdź do treści

Odcinek 31

Dźwięki namysłu — 7 sposobów, jak pozbyć się yyy i eee | Mówić Każdy Może #31

16 września 2026

Słuchaj tam gdzie lubisz

Transkrypcja

Dźwięki namysłu — 7 sposobów, jak pozbyć się yyy i eee | Mówić Każdy Może #31

Dziś zajmiemy się tematem, który jest ważny nie tylko dla osób, które przemawiają publicznie. Ale jest ważny dla wszystkich, którzy mówią, którzy komunikują się z innymi. A konkretnie zajmiemy się tym, jak pozbyć się, jak wyeliminować tzw. dźwięki namysłu, czyli dźwięki typu yyy, eee, aaa, które pojawiają się w tych momentach, w których się zastanawiamy. No i oczywiście w tych momentach, w których chcielibyśmy, żeby one się nie pojawiały.

Skąd pomysł akurat na ten temat? Przynajmniej dwa powody, które są mi bliskie. Pierwszy z nich to w zasadzie na każdym szkoleniu, które prowadzę, pojawia się to pytanie. Łukasz, jak pozbyć się tych dźwięków namysłu? Jak sprawić, żeby one się po prostu nie pojawiały? A drugi powód jest taki, że często, gdy jadę samochodem, słucham na przykład radia i słyszę zawodowych prezenterów, zawodowych dziennikarzy, którzy zdarza się czasami, że mają tych dźwięków namysłu całkiem sporo. Mówiąc najprościej i najnormalniej na świecie, po prostu mnie to denerwuje. Uważam, że osoby, które zajmują się tym zawodowo, powinny zadbać o większą dbałość w obszarze tych dźwięków namysłu. Czyli po prostu je wyeliminować, bo to się da najnormalniej na świecie zrobić kilkoma ćwiczeniami. Właśnie dlatego, żeby wyposażyć Was w te metody, w te ćwiczenia, żebyście mogli po odsłuchaniu tego podcastu pozbyć się swoich własnych dźwięków namysłu, a dzięki temu po prostu bardziej płynnie mówić.

I dlaczego to jest ważne? To jest ważne znowu z wielu powodów, ale generalnie. Jeśli mówisz do innych, a już szczególnie jeśli przemawiasz publicznie, to jeśli masz tych dźwięków namysłu całkiem sporo, to niestety zaburza to twój przekaz. Czyli mówiąc zupełnie wprost, twoi odbiorcy się rozpraszają. Trudno im nadążyć za Twoimi myślami, które co chwilkę są: yyy, yyy. Powoduje to, że umysł odbiorcy się rozprasza. A drugi powód jest taki, że posiadanie sporej ilości dźwięków namysłu odbiera po prostu Ci autorytet jako mówcy/ jako mówczyni. W związku z tym, jeśli chcesz rozwijać swoje kompetencje w obszarze przemawiania, prezentowania, to ten odcinek na pewno jest dla Ciebie i na pewno Ci się przyda.

Co w nim znajdziesz? Po pierwsze, skąd w ogóle te dźwięki namysłu się biorą? Po drugie, jak sprawdzić, ile tych dźwięków namysłu masz? No i po trzecie, jak sobie z tymi dźwiękami namysłu poradzić? I na koniec jedno ostrzeżenie. Po tym odcinku podcastu życie już nie będzie takie samo, ponieważ będziesz słyszał, będziesz słyszała bardzo dużo dźwięków namysłu wokół ciebie. No właśnie, oglądając telewizję, słuchając radia, czy rozmawiając z innymi ludźmi. Przepraszam Cię za to, ale myślę, że da Ci to dużą wartość. No to co? Zaczynajmy!

To zacznijmy od tego, skąd w ogóle biorą się dźwięki na mysł. Najbardziej techniczna odpowiedź brzmi, jeśli mówimy i szukamy jakiejś myśli, czyli chcemy zebrać te myśli, chcemy znaleźć odpowiedź, to najnormalniej na świecie mamy otwartą buzię i wydychamy powietrze, często w tej sytuacji, powietrze przechodzi przez krtań i dźwięk namysłu gotowy. Czyli najczęściej ten dźwięk namysłu pojawia się właśnie wtedy, kiedy myślimy, kiedy zastanawiamy się, co powiedzieć albo jakiej odpowiedzi udzielić. No i to jest takie podejście typowo techniczne, tak to działa na poziomie naszego ciała. Natomiast badania mówią o tym, że często jest tak, że dźwięk namysłu nie jest błędem sam w sobie, a często jest sygnałem, czyli to jest taki pewien sygnał, który mówi nam: „ja jeszcze nie skończyłem mówić, ja się zastanawiam”. I często kulturowo, w dialogu, w rozmowie, my możemy go zauważyć właśnie jako taki element rozmowy. Nie zmienia to faktu, że w mojej ocenie warto go jednak wyeliminować, jeśli chcemy być profesjonalni.

Kolejny powód i to jest bardziej taki powód z doświadczenia, myślę, że z mojego też doświadczenia i trenerskiego i mówczego, że często jako ludzie chcemy zabić ciszę. Nie chcemy, żeby ta cisza gdzieś krępowała nas, naszych odbiorców i często zakładamy na poziomie nieświadomym ten dźwięk namysłu się pojawia. I podsumowując te krótkie trzy punkty, niezależnie jaka jest funkcja, z jakiego powodu to powstaje, to ja dalej podtrzymuję moje zdanie, że warto z tym pracować, ponieważ to podnosi nasz autorytet i mówiąc zupełnie wprost, ładniej, bardziej profesjonalnie mówimy. Do tego Was zachęcam, a w związku z tym, żeby zacząć pracę nad eliminacją dźwięków namysłu, dobrze jest w ogóle zweryfikować, ile tego mam.

I tutaj Wam polecam kilka bardzo prostych sposobów.

SPOSÓB NR 1

I sposób numer jeden. Warto, żebyś po prostu nagrał/ nagrała jakiś kawałek swojego przemówienia. Najlepiej w domowych pieleszach może to być nagranie audio, czyli bez wizji. I teraz jak to nagrasz, to masz dwie możliwości. Albo pierwszą możliwość, po prostu tego odsłuchaj i zaznaczaj sobie na kartce kreską każdy dźwięk namysłu, albo poproś jakieś narzędzie AI, żeby stworzyło Ci transkrypcję z Twojej wypowiedzi.

Natomiast, tutaj jest bardzo ważna uwaga techniczna przy narzędziach AI. Może tak być, że narzędzie poprawi i wygładzi Twój sposób mówienia, czyli te dźwięki namysłu się po prostu nie pojawią w tej transkrypcji. Więc warto to zweryfikować. Gdyby tak było i nie dało się tego zmienić w ustawieniach, to polecam Ci po prostu ręczną robotę, czyli odsłuchaj, zapisz i zweryfikuj.

I teraz to, co jest bardzo ważne, to my często nie do końca mamy świadomość albo z jednej strony ile mamy tych dźwięków namysłu. Czasami myślimy, że nie mamy a mamy całkiem sporo, a czasami właśnie mamy poczucie, że mamy ich bardzo dużo, ale okazuje się, że tak źle nie jest. Więc weryfikacja tego jest takim naturalnym pierwszym krokiem, żeby w ogóle się za to zabrać.

SPOSÓB NR 2

Jeśli chciałbyś/ chciałabyś to zrobić troszeczkę inaczej, to poproś bliską Ci osobę i mów do niej. Mów do niej jakąś prezentację, jakieś Twoje wystąpienie. Ważne, żeby to było coś, co jest w miarę przygotowane, a jednocześnie nie jest, jak to się mówi, wykute na blachę. I poproś tę osobę, żeby notowała, żeby zaznaczała Ci każdy dźwięk namysłu, a później poproś o feedback, zweryfikuj, dowiesz się, ile tego masz. I ta metoda jest o tyle lepsza, że jak mówisz do innego człowieka, nawet jak to jest jedna osoba, to pojawia się jakiś element stresu, który może spowodować, że tych dźwięków namysłu będzie więcej. Więc ta metoda będzie bardziej wiarygodna.

SPOSÓB NR 3

I trzecia metoda, która chyba będzie najbardziej wiarygodna, to jest, nagraj się albo poproś bliską osobę, żeby zbierała informacje na temat Twoich dźwięków namysłu podczas realnej prezentacji. Czyli nie już w bezpiecznym środowisku, tylko w sytuacji biznesowej, zawodowej, konferencyjnej, żeby na tym etapie ktoś weryfikował, ile tak naprawdę tego masz.

W związku z tym podsumowuję. Po pierwsze, możesz samodzielnie spróbować to zrobić, odsłuchując swoje nagranie. Po drugie, poproś kogoś w miarę bezpiecznym środowisku. A po trzecie, zweryfikuj w środowisku nie testowym, tylko w realnej rzeczywistości biznesowej. Kto Ci pokaże, czy to jest Twój case, czy masz wyzwanie w tym obszarze, czy nie. A w związku z tym możesz podjąć decyzję, czy w ogóle u mnie warto się tym zająć, czy nie.

Natomiast mam takie doświadczenie, że większość ludzi te dźwięki namysłów ma. Każdy z nas. Ja też mam. Staram się ich mieć jak najmniej. Dlatego właśnie powiem Wam teraz o kilku sposobach, jak Wy też możecie mieć mniej tych dźwięków namysłu. Zanim jednak przejdę do tych siedmiu sposobów, siedmiu metod, które pomogą Ci pozbyć się dźwięków namysłów, chcę Ci powiedzieć, że one często będą się ze sobą łączyć albo przeplatać. Być może warto zastosować nawet trzy łącząc ze sobą tak, żebyś miał komplet działań, komplet informacji do zastosowania.

1.Metoda aktorska

I pierwsza metoda, nazywam ją metodą aktorską, ponieważ kiedyś opowiedział mi o tej metodzie jeden z aktorów, który pracuje w teatrze i ma niesamowity głos i niesamowicie pracuje tym głosem. I powiedział mi o takiej trzyetapowej strukturze tej metody aktorskiej.

Pierwszy punkt tej metody aktorskiej, pierwszy krok brzmi – zacznij się słuchać. To bardzo ważny obszar, ponieważ często jak mówimy do innych osób, również z tak zwanej sceny, to my jesteśmy w pewnym stanie flow, w procesie, często w ogóle nie słyszymy, co my tak naprawdę mówimy. Słowa wychodzą z naszych ust, ale my nie do końca w ogóle to rejestrujemy. W związku z tym bardzo polecam w pierwszym kroku uważnie się słuchać. I po co to uważne słuchanie jest? Zaczniecie zauważać własne dźwięki namysłu, zaczniecie zauważać, co się dzieje jak mówicie. I jeśli ten pierwszy krok wprowadzicie rzetelnie, to w drugim kroku (to jest takie troszeczkę magiczne, trudno mi to wytłumaczyć, nie mam na to pewnych badań, tylko i wyłącznie doświadczenia), w drugim kroku, jeśli będziecie wcześniej się uważnie słuchać, to będziecie czuli, że ten dźwięk namysłu nadchodzi. Taki ułamek sekundy przed. Będziecie wiedzieli, że zaraz właśnie zrobicie ten dźwięk namysłu.

I co wtedy trzeba zrobić? Wtedy zamykamy buzię. Po prostu zamykamy buzię tak, żeby żaden dźwięk z naszych ust nie wyszedł. I oczywiście będzie to pewnego rodzaju pauza, która często nie będzie w tym miejscu, w którym byśmy chcieli. Ona troszeczkę będzie nienaturalna, czasami krótka, czasami być może dłuższa. Ale generalnie jest lepsza niż ten dźwięk namysłu. A tak w ogóle jest elementem metody, w związku z tym pracujemy nad sobą.

Więc podsumowując, krok pierwszy uważność na to, co mówię. Krok drugi, jeśli czuję, że ten dźwięk namysłu nadchodzi, zamykam buzię.

I krok trzeci. I teraz powiem wam, co często robię na sali, mówię uczestnikom coś takiego: „Słuchajcie, wydajcie teraz dźwięk namysłu, jakikolwiek, biorąc wdech. Czyli na wdechu wydajcie dźwięk namysł”. No i oczywiście, co się dzieje? Spróbujcie to teraz zrobić sobie u siebie w domach. Co się dzieje? Oczywiście pojawia się śmiech i hasło, no nie da się. Oczywiście, że się nie da. Bo tak jak mówiłem, dźwięk namysłu powstaje wtedy, kiedy powietrze wychodzi z naszych płuc. Więc w kroku trzecim intencjonalnie wypracowujemy nawyk myślenia na wdechu. Czyli mamy uważność, mamy w kroku drugim pauzy, czyli zamykamy buzię, a w kroku trzecim zastępujemy to zamykanie buzią braniem oddechu. Wiem, że to na tym etapie może wydawać się dziwne, jednocześnie trudne, ale jest bardzo, bardzo skuteczne.

Generalnie do dwóch tygodni możecie się pozbyć totalnie do zera dźwięków namysłu. W związku z tym, w kroku trzecim, jeśli czujecie, że ten dźwięk namysłu nadchodzi, zróbcie szybką pauzę i bierzcie wdech. I ten nawyk się wypracuje. Pamięć mięśniowa zadziała i gwarantuje Wam, że po tygodniu, dwóch takiej intensywnej pracy nie będziecie mieć dźwięków namysłu pod warunkiem, że dalej będziecie uważnie się słuchać. I to, co jest bardzo ważne, tutaj niestety działa ten sam mechanizm jak z ćwiczeniami fizycznymi. Jeśli regularnie ćwiczymy, biegamy, chodzimy na siłownię, no to jesteśmy w całkiem niezłej formie. Jeśli przestaniemy i pół roku zaniedbamy ten obszar aktywności, to najprawdopodobniej nasza kondycja spadnie. I tu jest dokładnie tak samo. Jeśli poćwiczycie, wyeliminujecie te dźwięki do zera, a następnie zarzucicie to, przynajmniej tę uważność, to gwarantuje Wam, że te dźwięki znikną.

Więc pamiętajcie, uważność, pauza i myślenie na wdechu, czyli jeśli myślę, biorę wdech, gwarantuję, dźwięki namysłu znikną.

2.Metoda z Toastmasters International

Sposób drugi jest rodem wzięty z organizacji Toastmasters International, czyli organizacji, w której ja też uczyłem się przemawiać. I oczywiście nie w każdym klubie ta metoda jest stosowana, ale są takie kluby, gdzie osoba, która ma pewną funkcję podczas przemówienia, daje znać mówcy, mówczyni, że właśnie miał/ miała dźwięk namysłu. W jaki sposób? Na przykład uderzając łyżeczką o łyżeczkę, uderzając w trójkąt, jakiś dzwonek. I to, wyobraźcie sobie, generalnie rozprasza oczywiście mówcę, ale o to chodzi, żeby to był tak silny sygnał, tak silny bodziec, który absolutnie nie wzmacnia tego dźwięku namysłu, tylko ma go wyeliminować, żeby każdy chciał pracować nad tym, żeby tych dźwięków namysłu mieć coraz mniej.

Więc w klubach Toastmasters robimy właśnie dwie rzeczy. Po pierwsze, liczymy te dźwięki namysłu, tak jak już wcześniej powiedziałem, przy diagnozie, żeby w ogóle zweryfikować, ale też w takiej wersji, można powiedzieć, bardziej hardkorowej, dajemy znać w czasie rzeczywistym osobie, która przemawia, ile tych dźwięków namysłu ma. To generalnie jest dość irytujące, więc możecie się umówić z bliską Wam osobą, żeby dawała Wam znać właśnie jakimś przerywnikiem, sposobem, dotykiem, dźwiękiem, czymkolwiek, cokolwiek sobie ustalicie. To spowoduje, że zobaczycie, po pierwsze, ile tego macie, a po drugie, będziecie bardzo zmotywowani, żeby to wyeliminować. Polecam.

3.Postaw kropkę

Brzmi być może dziwnie, natomiast jest równie skuteczny. O co chodzi w tym sposobie? Generalnie chodzi o wypracowanie nawyku kończenia naszej wypowiedzi, kończenia zdania. Czyli intencjonalnie uczę się z uważnością podczas moich wypowiedzi, żeby stawiać więcej kropek, a mniej przecinków.

I teraz jak to zrobić? Na dwóch poziomach. Jeden poziom to jest oczywiście poziom słowny, w którym możecie to zastosować, a drugi poziom, który mi osobiście bardzo dobrze zadziałał, to jest taki poziom wyobrażeniowy. Więc ćwicząc sobie w domu, mówiąc, jak być może słuchacie tego podcastu, że mówię czasami, że gadam do ściany albo do okna, to ćwicząc sobie w domu, wyobrażam sobie, mówiąc, że stawiam kropkę. Tak fizycznie, że jest taka kropka po moim zdaniu. Że nawet ręką ją stawiam, czyli kładę ją w jakiejś przestrzeni mojej wyobrażeniowej. I ten gest, ten sposób powoduje, że dość łatwo mi się tym zarządza. Czyli mówię, mówię, mówię, stawiam kropkę. Mówię, mówię, mówię, kropka. No i znowu mówię i znowu kropka.

I teraz jak mówię to do Was, to cały czas moja ręka chodzi i stawia tutaj kropki w powietrzu. W związku z tym spróbujcie to sobie przetestować. Bardzo fajna technika, prosta, a jednocześnie powoduje, że też nasze słowa, jeśli się oczywiście staramy, nasze słowa, nasze zdania brzmią ładnie. Dlatego, że nasza intonacja tak opada, w sensie, kiedy stawiamy kropkę. W związku z tym polecam, przetestujcie.

4.Wypracuj bazę łączników

Sposób czwarty polega na tym, że masz wypracowaną, zapamiętaną, przećwiczoną pewną bazę sformułowań, które łączą poszczególne elementy Twojej wypowiedzi. Czyli właśnie takich łączników. Co to nam daje? To daje nam taką sytuację, w której kiedy się zastanawiasz, kiedy nie wiesz, co powiedzieć, automatycznie stosujesz łącznik, który dodaje Ci płynności, Ty brzmisz bardzo profesjonalnie, a jednocześnie „kupujesz” czas na zastanowienie się, a dźwięku namysłu nie ma.

„Dlatego właśnie”, „w związku z tym”, „przechodząc do kolejnego kroku”, „a gdybyśmy spojrzeli na to z innej strony”, i tak dalej, i tak dalej. Każdy z nas może wprowadzić taką bazę łączników, które dobrze brzmią, są świetne na sytuacje, żeby nie stosować dźwięków namysłu, ale też na sytuacje, kiedy mamy tak zwaną pustkę w głowie, zresztą mówiłem o tym przy okazji innego odcinka. Jedno zastrzeżenie, jeśli będziecie budowali swoją bazę łączników, uważajcie tylko na to, żeby łącznik nie stał się kolejnym dźwiękiem namysłu, bo często tak jest, że my to zastąpimy, czyli nasz dźwięk namysłu zostanie zastąpiony danym łącznikiem, co do zasady jest w porządku, tyle że jeśli będzie tego bardzo dużo, to zacznie to brzmieć dziwnie, komicznie, no i tak samo, jak dźwięk namysłu obniża nam autorytet, a tego oczywiście nie chcemy.

5.Zrób pauzę strategiczną

Pauza strategiczna to taki mechanizm, o którym w zasadzie opowiadałem w tej pierwszej metodzie, gdzie, kiedy czujemy, że nadchodzi dźwięk namysłu, robimy pauzę. Dokładnie o to tutaj chodzi, tyle że troszeczkę inaczej ćwiczymy. Gdybyście nie stosowali tej metody, którą podałem w pierwszym kroku, a chcieli samą pauzę, to mówiąc zupełnie wprost, działamy w taki sposób, że mówię, mówię, mówię, pauza, mówię, mówię, mówię, pauza. Czyli intencjonalnie ćwiczę wykorzystywanie pauz po każdym zdaniu albo po jakiejś sekwencji dwóch, trzech zdań. Jeśli nauczę się stawiać pauzę, to zyskam bardzo dużo, bo po pierwsze pauza jest bardzo silnym zabiegiem retorycznym, po drugie mam bardzo dużą szansę, że zastąpię dźwięki namysłu pauzą.

6.Zwolnij tempo

I oczywiście ten sposób nie będzie dotyczył każdej i każdego z Was, bo często te dźwięki namysłu są niezależne od szybkości, z jaką mówimy. Jednocześnie zdarza się tak, że nasze usta są szybsze niż nasz mózg i one chcą wypowiadać, wypowiadać, wypowiadać, a mózg się jeszcze zastanawia. W związku z tym te dźwięki namysłu powstają. Żeby to wyeliminować, u części osób wystarczy zwolnić.

I teraz w jakim tempie mówić, żeby to nie było dziwne, sztuczne, żeby ludzie nie mieli poczucia, że coś się dziwnego właśnie zaczęło dziać? Możecie sobie wyobrazić taką sytuację, że dyktujecie komuś list, dyktujecie komuś swoje przemówienie, czyli mówicie w takim tempie, żeby nie było to przesadnie wolne, ale jednocześnie dało się zanotować osobie, która sprawnie notuje. W związku z tym to tempo nam się dość dobrze stabilizuje. Mamy więcej przestrzeni na zarządzanie naszymi myślami w połączeniu z tym, co wychodzi z naszych ust. I dzięki temu mamy dużą szansę, że tych dźwięków namysłu nie będzie. Polecam szczególnie dla osób, które dużo i szybko mówią. Generalnie zwolnienie swojego tempa samo w sobie jest dobrym ćwiczeniem do zarządzania tym, w jaki sposób ja mówię. Przetestujcie, zobaczcie, czy to u Was działa.

7. Ćwicz

Bo wszystkie te metody są bardzo dobre i skuteczne, ale działają tylko wtedy, kiedy je zastosujemy. Co więcej, kiedy zastosujemy je w sposób powtarzalny, czyli będziemy ćwiczyć. Więc w punkcie siódmym nie będzie kolejnej metody, kolejnego sposobu, natomiast podam Wam bardzo dobry sposób na ćwiczenie tego.

Jednym z moich ulubionych ćwiczeń, które przy okazji rozwija inne kompetencje, m.in. kompetencje mówienie na dany temat w jakiejś strukturze albo w ogóle mówienie na dany temat, czyli improwizowanie, nawet jak się nie znam na czymś, to polecam Wam zastosować właśnie takie ćwiczenie. Ćwiczenie, które w grupach Toastmasters nazywamy gorące pytania. Czyli odpowiadasz na pytanie, na temat którego się nie znasz. Czyli załóżmy, niech to będzie jakieś pytanie o fizykę kwantową albo pytanie, które ja osobiście lubię i często się pojawia w moich klubach Toastmasters, czyli np. Dokąd nocą tupta jeż? I teraz wyobraźcie sobie, że przez dwie minuty macie odpowiadać na to pytanie w miarę z sensem, ale przede wszystkim ćwicząc te metody, które Wam podałem. I to jest oczywiście przykład pytania, które ja lubię. Uważam, że z jednej strony jest zabawne, z drugiej strony można się wykazać kreatywnością, a z trzeciej strony świetnie rozwija naszą umiejętność improwizacji i niestawiania dźwięków namysłu.

W czasach AI wpiszcie sobie do jakiegoś modelu językowego, żeby zadał Wam dziesięć pytań z obszaru, na którym się nie znacie. Wasz AI na pewno Was zna, więc zakładam, że z dużą łatwością znajdzie takie obszary. Zamknijcie się w pokoju, mówcie do ściany, mówcie do okna. Ważne, żeby mówić przez dwie minuty i ćwiczyć uważność swojego mówienia i ćwiczyć te wszystkie metody, jak pracować z dźwiękami namysłu.

Poziom wyżej? Powiedz to do bliskiej Ci osoby. Czyli niech ta osoba zada Ci jakieś pytanie, które z założenia będzie dla Ciebie trudne, wymagające, a Ty ćwicz przed tą osobą i znowu skupiaj się na tym głównie, żeby tych dźwięków namysłu nie było. Jeśli to będziesz ćwiczył, jeśli zastosujesz te metody, gwarantuję Ci, że sukces murowany i dźwięki namysłu znikną.

Moi drodzy, było siedem sposobów. To teraz jeszcze punkt bonusowy. Punkt bonusowy brzmi: odpuść perfekcjonizm, ponieważ tak jak mówiłem, te dźwięki namysłu mogą denerwować, mogą odbierać Ci Twój autorytet, mogą źle działać, po prostu działać na Twoją niekorzyść, ale też fiksowanie się na tym i stawianie sobie bardzo wysoko poprzeczki będzie powodowało, że Twój poziom stresu będzie rósł, a jak poziom stresu, presji wzrośnie, to może się wydarzyć taki efekt, że masz tych dźwięków namysłu więcej. Więc już na końcu chcę Ci powiedzieć, żebyś odpuścił/ odpuściła perfekcjonizm. Świetnie jest nad tym pracować i wyeliminować do zera.

Naprawdę da się to zrobić dwa tygodnie, ale jeśli czujesz, że to jest dla Ciebie dużo bardziej wymagające niż dla większości ludzi, to odpuść perfekcjonizm, skup się na tym, co chcesz przekazać, co jest ważne dla Twoich odbiorców i dla Ciebie jako dla osoby mówiącej i na tym pozostań. A jak będziesz gotowy/ gotowa, to wróć do tego odcinka i poćwicz pracę ze swoimi dźwiękami namysłu.

Moi drodzy, to tyle na dzisiaj, więc czas na krótkie podsumowanie. Jeśli chcesz pracować nad tym, żeby wyeliminować swoje dźwięki namysłu, to zacznij po prostu od diagnozy, czyli zweryfikuj, ile tych dźwięków namysłu masz. A jeśli już stwierdzisz, dobra, działam z tym, no to siedem sposobów. Sposób pierwszy to trzyetapowy sposób aktorski. Wróć, odsłuchaj jeszcze raz, przypomnisz sobie, o co chodziło. Sposób drugi to jest sposób dźwiękowy, łyżeczka, trójkąt, dzwoneczek. Sposób trzeci, naucz się stawiać kropki intencjonalnie. Sposób czwarty, przygotuj swój bank przejść i połączeń między wątkami. Sposób piąty, pauza odpowiednio długa i zaplanowana. Sposób szósty, zwolnij tempo swojej wypowiedzi. I sposób siódmy, to przećwicz to wszystko, przetestuj te sposoby w bezpiecznych warunkach w domu i jako bonus pamiętaj, odrzuć perfekcjonizm, to nikomu nie jest potrzebne.

6+

Lat na rynku

10 000+

Uczestników szkoleń

200+

Zadowolonych klientów

100%

skupienia na efekcie dla biznesu

Zrób pierwszy krok

Zarezerwuj niezobowiązującą konsultację strategiczną z Trenerem.

Gwarantujemy:

Skontaktuj się z nami